Przejdź do głównej zawartości

MARRAKESZ - kolorowy, hałaśliwy, niezwykły część 3



BEN YOUSSEF MADRASA

Ben Youssef Madrasa
   Ben Youssef Madrasa jest to siedziba największej, byłej szkoły koranicznej w Maroku. Została zbudowana w XIV wieku, a następnie rozbudowana przez panującą dynastę Saadytów. Obecnie jest otwarta dla zwiedzających. Cena biletu wynosi 20 dirhamów.
  Budynek jest niezwykle urokliwy, posiada piękne zdobienia, które niekiedy przypominają wzory wydziergane na szydełku. W czasach świetności medresy liczba uczniów dochodziła do tysiąca. Na jej terenie znajdują się 132 bardzo małe i skromne pokoje. To właśnie w nich studenci mogli zagłębiać tajniki Koranu, czy też prawa. Szkoła została zamknięta w roku 1960.
   Do szkoły dotarłyśmy przemierzając niezliczoną ilość małych uliczek, wzdłuż których rozstawionych było setki straganów. Widok kolorowych i świeżych owoców, czy też stert z różnobarwnymi przyprawami sprawiał przyjemność. Dodatkowo odniosłam wrażenie, iż w tej części miasta sprzedawcy byli mniej męczący, nachalni. Nawet przez sekundę można było zatrzymać wzrok na interesującym nas produkcie :)

Ben Youssef Madrasa
Ben Youssef Madrasa
Ben Youssef Madrasa - wnętrze budynku
Ben Youssef Madrasa - pokój do nauki

OGRÓD MAJORELLE

   Ogród powstał na początku XX wieku. Jego założyciel, francuski malarz, Jacques Majorelle dokonał wszelkich starań, aby uczynić to miejsce wyjątkowym. Sprowadził tam wiele gatunków drzew, kaktusów, czy też krzewów z całego świata. W środku ogrodu stworzył swoją pracownię. Kolorem przewodnim w całym kompleksie jest niebieski, tzw. blue Majorelle. Zainspirował się on ozdobami na tradycyjnych marokańskich domach (idealnym przykładem jest Kazba Al-Udaja)
   Kolejnym właścicielem Ogrodu Majorelle był Yves Saint Laurent - francuski projektant mody, który na początku swej kariery pracował u Diora. Dzięki niemu zaniedbany obszar zieleni odzyskał dawną świetność. Na terenie ogrodów znajduje się pomnik ku jego pamięci, gdyż zgodnie z ostatnią wolą, to właśnie tam zostały rozsypane jego prochy.
        Przygotowując się do wyjazdu przeczytałam wiele podróżniczych relacji dotyczących Maroka. I właściwie tylko opinie dotyczące Ogrodu Majorelle były tak bardzo podzielone. Dlatego też postanowiłam sama wyrobić sobie o nim zdanie. 
   Jednym słowem TAK! Podobało mi się tam i to bardzo. Po całym dniu spędzonym na słońcu, pobyt w ogrodzie był wytchnieniem. Taka mała "dżungla" w hałaśliwym mieście. Wysokie palmy, które kołysały się na wietrze zagłuszały wszelkie uliczne dźwięki. Kaktusy ogromnych rozmiarów, fontanny, kwiaty w niebieskich, pomarańczowych i żółtych doniczkach. Nawet żółw znalazł tam swoje miejsce. Mimo tego, iż ogród nie jest pokaźnych rozmiarów, to i tak warty odwiedzenia. Przyjemnie jest tam usiąść i odpocząć.
Ogród Majorelle

Ogród Majorelle
Ogród Majorelle
Ogród Majorelle
Żółw w Ogrodzie Majorelle

PARK MENARA

   Park Menara jest to ogromny ogród z 40 różnymi odmianami drzew oliwnych zasadzonymi wokół wielkiego zbiornika wody, który służy głównie do ich nawadniania. Tuż przy akwenie znajduje się pawilon z XII wieku, w którym to odpoczywała rodzina Saadytów. Wejście do ogrodu jest bezpłatne.
   Zdecydowanie jest ono popularne wśród lokalnej społeczności. Można tam spotkać setki mieszkańców Marrakeszu, którzy całymi rodzinami przyjeżdżają, aby odpocząć w cieniu drzew oliwnych. Wzdłuż drogi prowadzącej do basenu, porozstawiane są stoiska z napojami, jedzeniem, czy też pamiątkami. Można także skorzystać z przejażdżki na wielbłądzie.
   Przy sprzyjającej pogodzie, za pawilonem widać Góry Atlas, które znajdują się ok. 30 km od tego miejsca. Niestety nam  się nie udało. 
   Do ogrodów wybrałyśmy się w najcieplejszym dniu całego pobytu w Maroku. Do przejścia było około 5 km. Nigdy nie doświadczyłam, żeby w marcu temperatura przekraczała 36°C. Fakt, iż szłyśmy wzdłuż drogi głównej nie ułatwiał nam zadania. Cieniu było tam jak na lekarstwo. Jednak było ciekawie. Nawet w zatłoczonym Marrakeszu są miejsca, gdzie turyści nie docierają zbyt często. Dzięki temu można zaobserwować w jaki sposób mieszkańcy spędzają swoje niedzielne popołudnia.
   Wracając do centrum skorzystałyśmy z transportu publicznego. Bilet na autobus kosztował 4 dirhamy. 
Ogrody Menara 
Pawilon w Ogrodach Menara
Droga prowadząca do Ogrodów Menara
Parking przy Ogrodach Menara


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

DOEL - opuszczone miasto w Belgii

    Doel jest to miejscowość położona w północnej części Belgii, około 30km od Antwerpii. Znajduje się ona w strefie przemysłowej, w pobliżu portu i elektrowni jądrowej. W związku z błyskawicznym tempem rozwoju portu w Antwerpii, a tym samym potrzebą jego sukcesywnego powiększenia, w latach 70 ubiegłego wieku belgijski rząd ustanowił, iż niezbędne do tego celu będzie zlikwidowanie kilku pobliskich wiosek,  z których to ludzie mieli zostać przesiedleni. Zaplanowane rozbiórki spotkały się z głośnymi protestami mieszkańców Doel i nie mogły zostać przeprowadzone. Mimo protestów, w roku 1999 zapadła decyzja całkowitego wyburzenia miasta. Jednakże póki co do tego nie doszło.     W 2007 roku grupa o nazwie DOEL2020 przeprowadziła akcję, której celem była przemiana martwego już miasteczka w raj dla artystów ulicznych. Dlatego też dziś na niemalże każdym budynku możemy podziwiać niesamowite dzieła graficiarzy, które przedstawiają rozmaite postacie, zwierzęta, sceny rodzajowe.     Mimo, iż minę…

"Welcome to MOROCCO" - garstka lotniskowych informacji

Dokładnie tak! "Welcome to Morocco" owe powitanie można usłyszeć bardzo często. Zarówno na lotnisku, targu, czy też na ulicy. Marokańczycy są bardzo otwarci i uwielbiają rozmawiać. Jednakże o tym później, teraz kilka praktycznych informacji odnośnie formalności.

RABAT - fascynująca stolica Maroka część 1

Przygodę z Marokiem czas zacząć! Zatem RABAT! Po wylądowaniu, jakże cudownie było poczuć ciepłe powietrze, mimo, iż na miejscu byłyśmy po godzinie 18, to udało nam się załapać na ostatnie promienie Słońca, a powiew marcowego, marokańskiego wiatru był ciepły i przyjemny. Jakże inny niż tego w Belgii, z której "uciekłyśmy" w celu uzupełnienia niedoboru słonecznej witaminy D.    Należy mieć na uwadze, iż mimo, że Rabat jest stolicą Maroka, to nie jest to miejsce typowo turystyczne. Dało się to odczuć. Gdziekolwiek się nie pojawiłyśmy, to lokalni mieszkańcy byli bardzo zaciekawieni. Nie obyło się bez trąbienia, zaczepiania, zagadywania, komentowania... Osobiście nie zwracałam na to większej uwagi, aczkolwiek pobyt w Marakeszu, uzmysłowił mi jak wielka turystyczna przepaść i zachowanie lokalnej społeczności jest pomiędzy mieszkańcami Rabatu, a "czerwonego miasta". 
Co zwiedzić:  1. Medyna (+ informacja dotycząca hostelu: Medina Surfing Association) 2. Kazba Al-Udaja …