Przejdź do głównej zawartości

"Welcome to MOROCCO" - garstka lotniskowych informacji

 
Lotnisko w Marakeszu
 
    Dokładnie tak! "Welcome to Morocco" owe powitanie można usłyszeć bardzo często. Zarówno na lotnisku, targu, czy też na ulicy. Marokańczycy są bardzo otwarci i uwielbiają rozmawiać. Jednakże o tym później, teraz kilka praktycznych informacji odnośnie formalności.

WIZA:
Karta policyjna
   Od 2005 roku Polacy nie muszą posiadać wizy, jeżeli planowany pobyt w Maroku nie przekracza 90 dni.
   Jednakże każdy turysta ma obowiązek wypełnienia tzw. karty policyjnej, w której należy podać m.in. swoje dane osobowe, miejsce urodzenia, narodowość, aktualny kraj zamieszkania, numer paszportu, adres zamieszkania w Maroku, wykonywany zawód, czy też cel wizyty. Kartę należy wypełnić zarówno po przylocie, jak i przed odlotem. 
   Na lotnisku są one umieszczone w widocznym miejscu, także nie będzie problemu z ich uzyskaniem. Polecam zabrać ze sobą długopis :) 

Przylot (tu: lotnisko w Rabacie):
   Z wypełnioną kartą udajemy się do okienka, w którym odbywa się kontrola paszportowa. Przekazujemy tam także kartę policyjną, której już nie otrzymamy z powrotem. Ostatecznie w paszporcie dostajemy stempel, który będzie sprawdzany w następnym etapie podróży pt. "opuszczenie lotniska". Generalnie całość trwa stosunkowo długo, gdyż czeka nas kilka kontroli, w tym także bagażu podręcznego (coś na zasadzie odprawy bagażowej).  

Ciekawostki:
- Znajoma miała niewielki problem podczas kontroli ww. karty policyjnej, wg. pana celnika nazwa hostelu, który wpisała, była po angielsku i pan stwierdził, iż nie ma takiego w Rabacie :)
- Z kolei ze mną celnik nawiązał bardzo krótką rozmowę:
celnik: Pierwszy raz w Maroko?
ja: Tak.
celnik: Znam taką piosenkę: Maria Magdalena (zaczął śpiewająco :)

Wylot (tu: lotnisko w Marakeszu):
   Przed wejściem na lotnisko jesteśmy poddawani wstępnej kontroli bagażowej oraz okazujemy paszport i bilet na samolot. Istotną informacją jest to, iż bilet musi być w wersji papierowej. Wszystko po to, iż nawet, gdy mamy ze sobą wyłącznie bagaż podręczny, to i tak musimy udać się do stanowiska odprawy bagażowej, aby została sprawdzona nasza tożsamości i potwierdzona odpowiednim stemplem na bilecie. Następnie z wypełnioną kartą policyjną oraz biletem z odpowiednim stemplem możemy udać się do dalszej kontroli. Zatem polecam wybrać się na lotnisko troszkę wcześniej. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

DOEL - opuszczone miasto w Belgii

    Doel jest to miejscowość położona w północnej części Belgii, około 30km od Antwerpii. Znajduje się ona w strefie przemysłowej, w pobliżu portu i elektrowni jądrowej. W związku z błyskawicznym tempem rozwoju portu w Antwerpii, a tym samym potrzebą jego sukcesywnego powiększenia, w latach 70 ubiegłego wieku belgijski rząd ustanowił, iż niezbędne do tego celu będzie zlikwidowanie kilku pobliskich wiosek,  z których to ludzie mieli zostać przesiedleni. Zaplanowane rozbiórki spotkały się z głośnymi protestami mieszkańców Doel i nie mogły zostać przeprowadzone. Mimo protestów, w roku 1999 zapadła decyzja całkowitego wyburzenia miasta. Jednakże póki co do tego nie doszło.     W 2007 roku grupa o nazwie DOEL2020 przeprowadziła akcję, której celem była przemiana martwego już miasteczka w raj dla artystów ulicznych. Dlatego też dziś na niemalże każdym budynku możemy podziwiać niesamowite dzieła graficiarzy, które przedstawiają rozmaite postacie, zwierzęta, sceny rodzajowe.     Mimo, iż minę…

RABAT - fascynująca stolica Maroka część 1

Przygodę z Marokiem czas zacząć! Zatem RABAT! Po wylądowaniu, jakże cudownie było poczuć ciepłe powietrze, mimo, iż na miejscu byłyśmy po godzinie 18, to udało nam się załapać na ostatnie promienie Słońca, a powiew marcowego, marokańskiego wiatru był ciepły i przyjemny. Jakże inny niż tego w Belgii, z której "uciekłyśmy" w celu uzupełnienia niedoboru słonecznej witaminy D.    Należy mieć na uwadze, iż mimo, że Rabat jest stolicą Maroka, to nie jest to miejsce typowo turystyczne. Dało się to odczuć. Gdziekolwiek się nie pojawiłyśmy, to lokalni mieszkańcy byli bardzo zaciekawieni. Nie obyło się bez trąbienia, zaczepiania, zagadywania, komentowania... Osobiście nie zwracałam na to większej uwagi, aczkolwiek pobyt w Marakeszu, uzmysłowił mi jak wielka turystyczna przepaść i zachowanie lokalnej społeczności jest pomiędzy mieszkańcami Rabatu, a "czerwonego miasta". 
Co zwiedzić:  1. Medyna (+ informacja dotycząca hostelu: Medina Surfing Association) 2. Kazba Al-Udaja …